środa, 2 października 2013

Rozdział 17

Po próbie trwającej 3 godziny, wzięliśmy się za potwierdzenie. Mówiłam, ma  być po polsku i będzie. Na ile, dobrze nie wiem i się boje.
- Dobra chłopaki. Zaczynamy, na 3, 2, 1 ! – włączałam nagrywanie
- Cześć. Od Kiedy istniejmy, było mnóstwo próśb o koncert w Polsce – oczy mi wypadły jak zobaczyłam jak płynnie mówi Liam
- Jakiś miesiąc temu pojawiły się plotki, o koncertach – Zayn nie był nic gorszy.
- Więc teraz chcielibyśmy to potwierdzić. – Lou Także.
- Będziemy w Polsce ! – razem brzmią cudownie.
- Dokładniej 1 października, rozpoczniemy koncerty. – Niall…Soo Sweet.
- W Gdańsku, Poznaniu, Warszawie, Opolu, Krakowie i wielu innych miastach – dodałam wychylając się zza kamery – Będzie także gość specjalny ! Pewnie większość z was się domyśla, kto to. To na tyle.
- Kochamy was ! – nie no ja nie mogę <3
 - A Harry ma nową ksywę ! – wciął się Lou
- Jaką ?– dopytywał się Harry
- Skaza !
- A Ty też ! I Niall także. – wytknął mu na tyle.
Ja ze śmiechem wyłączyłam nagrywanie. Z tego dowód, że jestem dobrą nauczycielką.
- Ej a który dziś jest ?
- 20.  Za 4 dni lecimy.
- Yeah !!! – co oni się tak cieszą.
- Chłopaki, jaką ja mam ksywę ? – zapytał Niall
- Banzai !
- Jupii !
- Z kim ja się zadaje…- zaśmiałam się. – Kto głodny ? – spojrzałam na zegar. Dochodziła 14.
- Wszyscy ! – no oczywiście.
- No to marsz na górę i czekać ładnie na obiad.
- Tak jest ! – zaśmiał się Niall i pocałował mnie przelotnie, ruszając ku schodom.
Reszta, ładnie poszła za nim. Ja udałam się do kuchni w poszukiwaniu składników. Tortille… co mnie tak naszło ? Nie wiem…
***
Po pół godzinie wszystko było gotowe.
- OBIAD !!!! – wrzasnęłam i zaczęłam odliczać, kiedy spadną ze schodów.
Po chwili, były krzyki, przepychanki itp. Niall na dole był pierwszy, ale zaliczył glebę. Ostatecznie pierwszy był Zayn, drugi Niall, trzeci Lou, czwarty Liam i piąty Harry, bo wyłożył się, przez Nialla i nie mógł podnieść.
- Co ja królik ? – zapytał Lou,  patrząc na obiad.
- Króliki nie jedzą mięsa – uśmiechnąłem się i usiadłam
- Co wy na to, żeby skoczyć po obiedzie do stadniny ? Pojeździmy se. – zaproponował Niall
- Ja nie chce – odparł Harry.
- Co, konik cię kopnie ? – zażartował Louis
- Żeby ciebie nie kopnął przypadkiem. – odgryzł się loczek.
Po obiedzie, jak ustaliliśmy poszliśmy do stadniny. Harry wrócił do domu chłopaków. Właśnie jesteśmy w drodze.
- Co Harry, jest taki nie w sosie ?
- Chyba się z Leah pokłócił….- odarł Zayn
- To ja się z nią rozprawię. Nie będzie dobrze.
Mimo to, że nie przepadam za Harrym, trochę mi go szkoda. Leah to moja kuzynka ! Jak byłyśmy małe… było bardzo fajnie. Była dla mnie jak siostra. Nie tego się po niej spodziewałam.
- Dobra. Jesteśmy na miejscu – powiedział nasz kierowca , Lou.
To była ta sama stadnina, co wtedy, gdy byłam tu z Niallem i Ash. Jak ja jej długo nie widziałam ! Koni było tyle, że aż ciężko wybrać… Tych, fryzyjskich już nie było. Oddali je do jakiejś szkółki. Zostały same Araby. Ostatecznie ja miałam Karego, Fillamise. Niall także -Mistrala. Lou i Liam mieli siwe – Lukrecję i Tanyę.  Zayn miał gniadego – Armina.
- Ej weź ktoś pomóż ! – powiedział Lou, próbując wejść na konia
- ja pomogę ! – powiedział Niall i mrugnął do mnie
Podszedł do Louisa i popchnął go tak, że ten przekoziołkował na drugą stronę konia. Wszyscy, się śmiali, a Lou próbował wstać. Po 10 minutach walki z siodłami, wszyscy wyruszyliśmy, na tą samą polanę, co kiedyś. Nawet tor został !
- Co wy na mały tor ? – zapytałam
- Pośmiejemy się – powiedział Niall i spojrzał na Louisa.
- Ha ha ! Bardzo śmieszne.
- To jedziemy ! Lucy ty pierwsza.
- Okey !
Kłusem podjechałam do pierwszej przeszkody. Spojrzałam na tor. Pójdzie jak z płatka.
- Damy radę, Fillamisa – szepnęłam do konia
- Jedziesz ! – dal znak Liam
***
Wszyscy już zaliczyli tor. Został tylko Zayn. Jak na razie, idzie mu super. Zaraz dojedzie do strumienia. O Cholera….Jego koń się przestraszył i stanął dęba. Zayn spadł. Muszę wkroczyć do akcji.
- Chłopaki weźcie Zayna ! Ja się zajmę Arminem !
Chłopaki odciągnęli oszołomionego Malika. Już kiedyś udało mi się uspokoić konia…Podeszłam do niego. Ten znowu, zarżał przerażony i stanął dęba.
- Już, dobrze. Nic ci nie grozi. Nikt nie chce cię skrzywdzić – przemówiłam spokojnym tonem do stojącego już normalnie konia i wyciągnęłam rękę – Spokojnie. Przyrzekam, że nic ci nie zrobimy. Obiecuję.
Sukces ! Uspokoił się. Stanął spokojnie. Udało mi się go dotknąć. Lekko, pogłaskałam go po pysku.
- Widzisz ? Już dobrze. Nie ma się co bać.
Chłopaki obserwowali tą scenę z wielkimi oczami. Ja sama też w to nie wierzyłam…
- Wow. Lucy, jak żeś to zrobiła ?! – zdziwił się Liam
- Sama nie wiem. Udało mi się drugi raz. Dobrze się czujesz, Zayn ?
- Tak, wszystko gra.
- Kurde, Lucy. To co zrobiłaś, robą tylko zaklinacze… - powiedział Niall
- Nic mi tu nie sugeruj – zaśmiałam się – Zayn, pojedziesz z którymś z chłopaków.
Podeszłam do Filamissy, i wzięłam linę którą miałam przy siodle.  Jeden koniec przywiązałam przy siodle klaczy, zawiązałam jeszcze przy uździe Armina a drugi koniec, przy siodle Mistrala, konia Nialla

- Wracamy – powiedziałam
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Siema czołem, kluski z rosołem ! Jestem. Bardzo proszę (nie wiem po raz który), aby każdy cztylenik dał komentarz pod tym orzdziałem nawet z Anonima. A ci z Howrse, niech podpiszą się loginami ^^ Bradzo mi zależy. Gdyby było chociaż 5, skakałabym, tak że chyba bym sufit rozwaliła...No cóż... Polsko przygotuj sie ! 1D wkracza do akcji ! Szkoda, że to nie realia...Ale nadzieja jest ^^.
Bye, Bye !
Megan<3333

1 komentarz:

  1. Sweet, nie mogę sie doczekać następnego rozdziału !!!!!!

    OdpowiedzUsuń